Szukaj w:

Jak wytrwać w postanowieniach?

Czas czytania artykułu: 3 minuty

Ok, gotowe. Naczytałeś się o metodach wyznaczania celów SMART, masz przed sobą listę wyznaczonych celów, generalnie jesteś z siebie zadowolony. Mija pierwszy tydzień stycznia – ćwiczysz 3 razy w tygodniu, jesz 5 zdrowych posiłków, nie palisz, chodzisz wcześniej spać, … (tu wstaw swoje postanowienie). Brawo. Zacząłeś, a to jest najtrudniejsze.

Skoro już zadałeś sobie trud, aby coś postanowić, poświęć chwilę, aby przeczytać ten artykuł i dowiedzieć się, na co uważać:

  1. Kilka srok za ogon. Klasycznym błędem jest branie się za kilka nawyków naraz. To nie jest dobry pomysł. Jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że jeśli upadnie jedno postanowienie, to pozostałe zaraz za nim. Zacznij od czegoś, co ułatwi Ci kolejne postanowienia. Np. Jeśli chcesz zdrowo się odżywiać, zacznij od picia 1,5 litra wody dziennie. Jeśli uda Ci się to robić regularnie, po 3 tygodniach dodaj 5 posiłków w równych odstępach itd.
  2. Załóż, że będzie ciężko. Nie ma czegoś takiego jak łatwy wysiłek. Wszystkie wartościowe rzeczy kosztują. Będzie nudno, będzie ciężko, będzie niefajnie, będzie bolało… Co jeszcze? Utrudnij sobie to zadanie maksymalnie, wtedy okaże się, że faktyczne zadanie to bułka z masłem. Praktyki tej nauczyłam się grając na instrumentach – jeśli masz do opanowania trudny fragment utworu, dodaj do niego kilka ozdobników i spróbuj kilka razy. Później spróbuj ponownie bez utrudnień – zadanie nagle stało się dużo prostsze. Można to przełożyć na wiele dziedzin życia – np. naukę języka.
  3. Korzystaj z tego, co już masz. Chodzi o stare przyzwyczajenia. Jeśli chcesz zacząć chodzić na siłownię i masz czas pomiędzy pracą a np. kursem niemieckiego, to wpisz tę aktywność pomiędzy już istniejące. Będziesz mieć mniej czasu na wymówki.
  4. Nie baw się w “małe kroki”, ale w “małą intensywność”. Krok, który podkradłam z jednego blogów o motywacji. Autor podawał świetny przykład: Jeśli chcesz chodzić na siłownię trzy razy w tygodniu to wyrabianie w sobie początkowego nawyku “raz w tygodniu” nie ma żadnego sensu. Od razu chodź na siłownię trzy razy, ale jak nie masz siły, to po prostu tam siedź. Poważnie. Czytaj książkę na rowerku. Wyrób w sobie nawyk siedzenia w tym budynku trzy razy w tygodniu po godzinę z groszami a ćwiczenia pojawią się z czasem. Najpierw pokonaj przeszkody, potem ogarnij sukces.
  5. Jak kraść, to miliony, jak kochać, to księcia. Nikogo nie motywuje “no, byłoby fajnie gdyby”. Nadaj swojemu celowi nową wartość. Jasne, że warto go rozbić na czynniki, ale pamiętaj, że cel musi być dla Ciebie atrakcyjny. Cel: „Zdobędę 10 klientów” brzmi realnie, ale nijak. „Będę najpopularniejszą firmą cateringową w okolicy” brzmi lepiej, prawda? Motywuje. A w szczegółach dodaj wszystkie pozostałe zasady SMART.
  6. Dopowiedz sobie historię. To nie jest dla wszystkich, ale też wielu pomaga. Stwórz sobie historię. Kim jesteś. Czemu coś osiągasz. Czemu to jest trudne. Jak to się skończy. A potem tę historię wypełnij rzeczywistością.
  7. Zainwestuj w swój cel. Chodzi o usunięcie wszystkich czynników, które mogłyby sprawić, że zrezygnujesz. Jeśli chcesz uczyć się francuskiego, kup książki jeszcze przed rozpoczęciem nauki. Zapisz się na kurs. To sprawi, że trudniej będzie Ci odmówić – przecież już wydałeś na to pieniądze. Kup na początku roku karnet na siłownię na cały rok – później będziesz chodzić, bo karnet jest już opłacony.
  8. Nie rozpraszaj się na niepotrzebne rzeczy. Często szukamy małych drobiazgów, którymi możemy zająć się zamiast kroczyć do naszego celu. Postanowiłeś stworzyć nową strategię dla swojej firmy, ale zamiast myśleć o tym, co istotne np. odpowiadasz na maile. Wiesz, że istnieją firmy, którym można to zlecić? Takie np. jak Brella – zespół zdalnych asystentów i concierge. W czasie, gdy Twoi asystenci zajmą się ważnymi zadaniami, Ty będziesz mógł skupić się na swoich postanowieniach.
Zaciekawi Cię również:  Revolut-ion!

Albo… Idź na całość

Są ludzie (niedużo, ale są – ja do nich należę), dla których takie spokojne podejście się nie sprawdza. U mnie działa zasada wszystko albo nic. Jak się odchudzam, nie ma podejścia, że w tym tygodniu ograniczę słodycze, w następnym wycofam fast foody, na początku będę ćwiczyć raz w tygodniu, a później dołożę drugi trening. Od razu przestawiam się w tryb „idealny”. Sprawdza się. Dopóki nie wysypie się jedna rzecz. Wtedy całość najczęściej upada.

Dajcie mi koniecznie znać, jak jest z Waszymi postanowieniami – zaczęliście już pracę nad nimi? Jak Wam idzie? A może znacie inne sposoby, jak wytrwać w postanowieniach. Podzielcie się nimi w komentarzu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *